wtorek, 31 maja 2016

Rebis- "Mutant"


No i tak po miesiącu przerwy z powodu przygotowań do przedstawienia, komunii i kilki innych zaplanowanych zdarzeń. No ale znów coś wrzucam, w książce się zakochałam. Czy ponadprzeciętna inteligencja jest wykładnikiem tego co nam się w życiu udało? Czy może lepiej być po prostu człowiekiem?




"Poczęty w probówce syn Marshy i Victora Franków wyrasta na chłopca o niewiarygodnie wysokim ilorazie inteligencji. Dumnych z genialnego dziecka rodziców zaczynają jednak niepokoić niektóre jego zachowania. Boją się, jak wykorzysta swoje zdolności, czy będzie dla nich pociechą, czy też przekleństwem... W Mutancie, jednym z najgłośniejszych thrillerów medycznych, autor Comy, Sfinksa i Chromosomu 6 z niezrównanym mistrzostwem i medyczną fachowością ożywia mit Frankensteina."


Tytuł: “Mutant”; “Mutation”
Autor: Robin Cook ; Tłumaczenie: Ewa Ćwirko-Godycka
Wydawca: Rebis
Data Wydania: 2007 r
Thriller medyczny
Problematyka: Thriller, Mutacje, Zabawa w Boga,
wysoka inteligencja, eksperymenty na ludiach


Muszę przyznać że od tej książki zostałam fanką thrillerów medycznych a szczególnie tych w wykonaniu Cooka (Kochana biblioteka na szczęście ma ich pod dostatkiem). Książka jest bardzo dobra, zdarzenia opisane dość szczegółowo jednak bez gmatwania czytelnikowi w głowie fachowym słownictwem. Nie zawsze wiadomo co zdarzy się na następnej stronie a rozpoczynając czytanie można jedynie domyślać się co będzie dalej... A i to często zawodzi.

Akcja opowiada o rodzinie, matka przez komplikacje przy pierwszym porodzie nie mogła mieć więcej dzieci. Jak to rozwiązał autor? Jej mężem jest właściciel firmy zajmującej się między innymi sztucznym zapładnianiem. Oczywiście zabieg się udał, urodził się słodki chłopczyk, "cherubinek z niebieskimi oczami" jak opisuje go w przemyśleniach jego własny ojciec. I nie byłoby problemu gdyby nie to że nasz naukowiec przeprowadził eksperyment na własnym dziecku a raczej na zapłodnionej komórce. Dziecko od chwili narodzin przerażało zaniepokojonego ojca. Ile znacie dzieci które tuż po narodzinach przyglądają się rodzicom? Ile z znanych wam dzieci czyta mając kilka miesięcy? Ile wygrywa każdą partię szachów mając 3 lata? Ile rozwiązuje najtrudniejsze i nieodkryte tajniki biologii mając lat 10? Co z tego wyszło można przeczytać w książce. Jedyne co powiem to fakt że trudne jest traktowanie VJ jak normalnego 10-letniego dziecka a to co o nim się dowiadujemy z każdą stroną jest coraz bardziej niepokojące. Świat w którym człowiek bawi się w Boga jest pełen niebezpieczeństw związanych z jego pracą, nie każdy twór jest dobry. Z jakiegoś powodu ktoś na górze zaprogramował nas tak a nie inaczej a ingerencja w to jest często dość... problematyczna i nieprzewidywalna.
Książkę bardzo polecam, może ktoś jak ja dzięki niej zakocha się w thrillerach medycznych.

Ocena:
Fabuła: 9/10
Bohaterowie: 10/10
Postaci poboczne: 9/10
Nastrój: 10/10
Średnia: 9,5

Recenzja dostępna również na:

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Amber- "Jak poślubić wampira milionera"


Zapraszam na kolejną recenzję, mam nadzieję że się spodoba. "Jak poślubić wampira milionera czyli czemu żałuję że nie jestem dentystką




"Roman Draganesti jest czarujący, przystojny, bogaty... i jest wampirem. Wampirem, który stracił właśnie kieł, wgryzając się w coś, w co nie powinien. Teraz ma jedną noc na znalezienie dentysty, zanim zostanie skazany na wieczność z krzywym zgryzem. Sprawy Shanny Whelan też nie układają się za dobrze. Po tym jak była świadkiem morderstwa, jest następna do likwidacji na mafijnej liście. A jej dentystyczna kariera stoi pod znakiem zapytania, bo Shanna boi się widoku krwi. Kiedy Roman ratuje ją przed zabójcą, Shanna zastanawia się, czy znalazła mężczyznę, który sprawi, że jej życie nabierze kolorów. Czy jednak – choć wzajemne zauroczenie jest natychmiastowe i namiętne – zdoła przezwyciężyć strach i wyleczy Romana? A jeśli tak, to co powstrzyma zakochanego Romana… przed jego naturą?"


Tytuł: “Jak poślubić wampira milionera”; “How To Marry A Millionaire Vampire”
Autor: Kerrelyn Sparks; Tłumaczenie: Lucyna Łuczyńska
Wydawca: Amber
Data Wydania: 26.01 2010 r
Paranormal Romanse
Problematyka: fantasy, wampiry, romans


Książka pożyczona od koleżanki, za co muszę jej jeszcze raz podziękować. Niewiele czytadeł potrafi wywołać u mnie takie salwy śmiechu. Książka przepełniona jest romansem, szczyptą absurdu i masą humoru. Nawet często powtarzane schematy nie rażą tu aż tak bardzo po oczach a nawet są lekko odświeżone. Ale może trochę dowodów i fabuły.

Jest sobie tytułowy wampir milioner na którego autorka miała świetny pomysł. Jest jak połączenie wszystkich kochanych przez nastolatki bohaterów a raczej wyizolowanie uwielbianych w nich cech. Bogaty facet który może zapewnić swojej kobiecie wszystko ale... Potrzebuje tylko dentysty. I tu wchodzi nasza pani doktor, lekko wypłoszona ale twarda i uparta, delikatna ale z łatwością opiera się początkowym zalotom. A jej rodzinka? Lepiej nie wspominać. Czego można się spodziewać? Wielkiego balu, musujących krwistych drinków i zazdrosnych haremów. Coś jeszcze? Pomyślmy. A, są też plastikowe S.zabawki, walki wampirów i porachunki gangsterskie. Do tego fizyczno-mentalne miłości, wielki romans i ratowanie damy w opałach. Gdy dołożysz do tego służby specjalne wychodzi mieszanka wybuchowa. Książka zajęła mi naprawdę niedużo czasu biorąc pod uwagę że ma ona ponad 300 stron. Przeczytana za jednym zamachem bo nie mogłam się od niej oderwać, miła, przyjemna i po prostu idealna na leniwe, niedzielne popołudnie. To po prostu trzeba przeczytać, ale nie dla wielkich przeżyć i wzruszeń. To czytadełko stworzone jest do wchłonięcia w jeden wieczór, do czytania dla zabawy, dobrego nastroju. Wiele chwil śmiechu zapewnione. Zdecydowanie polecam dla ludzi którzy nie wymagają powieści najwyższych lotów a jedynie czegoś do odstresowania a także tych których zainteresowało to co napisałam.

Ocena:
Fabuła: 8/10
Bohaterowie: 9/10
Postaci poboczne: 9/10
Nastrój: 10/10
Średnia: 9,0

Recenzja dostępna również na:
My Medialni

czwartek, 7 kwietnia 2016

Ole- "Szklane Gejsze"

Witam z kolejną recenzją, mam nadzieję że się w miarę spodoba 









“Każda dziewczyna ma swoją cenę... 
Stephanie chce zostać aktorką, ale nie stać jej na studia. Przyjeżdża do Tokio znęcona opowieściami przyjaciółek o łatwości zarabiania tam pieniędzy – wystarczy pracować jako hostessa i śmiać się z dowcipów podpitych biznesmenów. Żadnego seksu! 
Na miejscu okazuje się, że wszystko wygląda zupełnie inaczej..”
Wydawnictwo Olé (opis z okładki)





Tytuł: “Szklane Gejsze”; “Glass Geishas”
Autor: Susanna Quinn; Tłumaczenie: Patrycja Zarawska
Wydawca: Olé
Data Wydania: 4.12.2013r.
Literatura Piękna
Problematyka: Hostessy, wodny interes, problemy, Japonia





Dzisiaj zapraszamy do świata płatnej miłości na rynku Japońskim. Chciałabym opowiedzieć o mojej przygodzie ze “Szklanymi Gejszami” autorstwa Susanny Quinn. Ukazała się ona w 2013 r. nakładem wydawnictwa Olé, a którą ja nabyłam jakiś czas temu w bardzo przestępnej cenie w Biedronce. Wbrew ogólnemu przeświadczeniu jest to idealne miejsce, aby znaleźć perełki nieumieszczone w oficjalnej gazetce. Ale dzisiaj nie o tym.
Autorka porusza bardzo wrażliwy temat usług towarzyskich w Tokio, a dokładnie w Roppongi - dzielnicy, która słynie z umiłowania do zachodnich rozrywek i klubu hostess. Historia prowadzona jest z kilku punktów widzenia: Mamy-san, czyli właścicielki niegdyś najmodniejszego klubu Tokio, który mimo upływu wielu lat nadal uznawany jest za luksusowy; Chastity, kobieta, która wiele lat wcześniej przyjechała, by zarobić, a uzależniła się od tej pracy i mimo chęci, nie potrafi się od niej zwolnić; no i została jeszcze Stephanie, dziewczyna, w koło której rozgrywają się główne wydarzenia książki.
Jest ona angielską dziewczyną, która przyjechała do Japonii w poszukiwaniu przyjaciółek ze szkoły. Jednocześnie stara się zebrać pieniądze na dalszą edukację aktorską. Jednak moim zdaniem nie skupia się na żadnym z tych zadań. Wypytuje się nachalnie, tracąc ludzi i możliwości. Jednak gdy nadarza się okazja, wciąga się w biznes i zapomina o przyjaciółce. Autorka starała się pokazać coś nowego i zaskakującego, jednak osoba, którą postawiła na pierwszym miejscu, okazała się płytka i dwuwymiarowa, podobna do innych hostess - samolubna i próżna. Dopiero pod koniec książki zyskuje mój pełen szacunek, wymykając się ze szponów Rappongi.
W książce naprawdę podobały mi się dwa wątki. Wątek Mamy-san, która opowiadała o swojej młodości, świecie mafii, barów przekąskowych, gdzie młode dziewczyny zarabiały tylko tyle, aby się utrzymać się w sposób, który zdecydowanie nie był dla nich przeznaczony, a także o innych miejscach swojej pracy przed otworzeniem swojego pierwszego klubu. Bardzo ciekawie i lekko opowiada o wielu aż tak prostych sprawach, o sex-biznesie i fetyszyzmie wschodniego ludu. 
Drugi wątek prowadzi pani Sato - starsza pani, gejsza, kobieta o nienagannych manierach i twardych zasadach, które stara się przekazać młodej, niedoświadczonej i zupełnie naiwnej dziewczynie. W ten sposób ratuje jej życie.
Ogólnie książka jest napisana dobrze i pomijając ciągłe krążenie w miejscu głównej bohaterki naprawdę przyjemnie się ją czyta. Sądząc po poruszonym temacie mogłaby ona być jeszcze lepsza, jednak jak już mówiłam jest to temat naprawdę trudny. Dlatego mam wielki szacunek do autorki, która się go podjęła i dzięki temu powstała dość ciekawa i bardzo pouczająca lektura. Nie żałuję czasu spędzonego nad nią, znów powróciła moją miłość do gejszy, tego specyficznego nastroju, który utrzymuje się tam przez całą dobę, lecz po zmroku zyskuje on drapieżności.




Ocena:
Fabuła: 6/10
Bohaterowie: 8/10
Postaci poboczne: 10/10
Nastrój: 10/10
Średnia: 8,5


Recenzja dostępna również na:

czwartek, 31 marca 2016

Insignis- "Metro 2035"



Witam w pierwszej tu recenzji, którą pisałam również na blog grupowy w którym publikuje.
Zapraszam serdecznie





"Trzecia wojna światowa starła ludzkość z powierzchni Ziemi. Planeta opustoszała. Całe miasta obróciły się w proch i pył. Przestał istnieć transport, zamarła komunikacja. Radio milczy na wszystkich częstotliwościach. W Moskwie przeżyli tylko ci, którzy przy wtórze syren alarmowych zdążyli dobiec do bram metra. Tam, na głębokości dziesiątek metrów, na stacjach i w tunelach, ludzie próbują przeczekać koniec cywilizacji. W miejsce utraconego ogromnego świata stworzyli swój własny ułomny światek. Czepiają się życia i ani myślą się poddać. Pewnie marzą o powrocie na powierzchnię – kiedyś, kiedy obniży się poziom radiacji. I nie tracą nadziei na odnalezienie innych ocalałych…" 
Wydawnictwo Insignis (opis z okładki)


Tytuł: "Metro 2035" ; "Метро 2035"
Autor: Dmitry Glukhovsky
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Wydawnictwo: Insignis
Data Wydania: 4 listopada 2015
Fantastyka, science fiction, dystopia, postapo
Problematyka: świat po wojnie nuklearnej, Moskwa, metro


UWAGA!!! OSTATNIA CZĘŚĆ TRYLOGII "METRO 2033/34/35"

Zapraszam was na wycieczkę do świata absurdu i postapokaliptycznego nastroju. Do świata, gdzie czas się cofnął do miejsca, gdzie stare ideologie przydzielają nam przyjaciół. Do świata, przez który prowadzi nas Artem... Jeżeli do tej pory nie mieliście okazji go poznać, to najwyższy czas.
Jest to trzecia, a zarazem ostatnia książka z tej serii. Przeczytałam ją niedawno i muszę przyznać, że mój świat zmienił się w drobny mak.
Historia rozgrywa się dwa lata po wydarzeniach ukazanych z pierwszej części. Powrócił mój ukochany Artem, za którym tęskniłam, a to chyba bardzo ważna informacja dla fascynatów Metra. Ponadto dołącza do niego Homer (znany z 2034). Książka początkowo sprawia wrażenie nielogicznej, a w głowie kształtują się pewne pytania. Czy ten uparty i uważany za wariata człowiek, jest tym samym Artemem, który walczył za Metro w 2033? Okazuje się, że tak.
Ze względu na liczne zwroty akcji ta książka może niejednego wielokrotnie zaskoczyć. Czytana poza trylogią może być pozytywnie odbierana, jednak po lekturze poprzednich części, może zburzyć cały nas światopogląd. Wtedy mogą nasuwać się nam pytania typu: Gdzie jest dobro, a gdzie pojawia się zło? Czy możemy walczyć ze swoją naturą? Czy w kryzysowej sytuacji bardziej jesteśmy podobni do ludzi czy też do zwierząt? 
A może to wszystko jednak nie jest aż takie odmienne? Może najlepszym rozwiązaniem byłoby pozbycie się oporów, które tak znane jest naszemu, tak bardzo rozpieszczonemu pokoleniu i żyć za wszelką cenę, nie zważając na nic?
Autor, jak zawsze, postanowił przedstawić nam, swoim czytelnikom, absurdalną stronę ludzkiej natury.
Podczas lektury, w mojej głowie kształtowało się wiele pytań, ciągle o tym rozmyślałam. Te rozmyślenia towarzyszą mi nawet teraz. Rzadko zdarza mi się po przeczytaniu jakiejś książki doświadczyć tzw. kaca literackiego, jednak ta zdecydowanie wpłynęła na jego powstanie.
Mianem głównych bohaterów zdecydowanie można określić Artema i Homera, choć prawie cała fabuła „kręci” się wokół tego pierwszego. 
Artem to dwudziestosześcioletni mężczyzna, który po śmierci matki, czyli od swoich najmłodszych lat, był wychowany przez całkowicie mu obcego człowieka. Przez większość swojego życia mieszkał on na WOGN-ie,a przez resztę tułał się po tunelach (głównie w kierunku Polis, gdzie wcześniej czy później „wylądował”). Jest on uważany za idealistę, nazywano go również bohaterem, z czym się nie zgadzał.
Homer natomiast został ukazany jako człowiek już niemłody. To kronikarz, który pragnie napisać o wielkim bohaterze metra, lecz ciągle kończy się na niepowodzeniach. Cóż, w takich warunkach bohaterowie i ich ideały są bardzo kruche, czasem nawet totalnie pokręcone.
Reasumując, pragnę, abyście nie zniechęcali się przed poprzednimi częściami i zagłębili się w tej lekturze. Książka ta jest fabularnie luźno powiązana z pozostałymi, lecz burzy ona podejście do wcześniejszych doświadczeń bohaterów. Jeżeli zamierzacie sięgnąć do niej bez znajomości pierwszych tomów, nie chcecie odnosić się do wcześniejszych postaci, wydarzeń i bez wprowadzenia do klimatu tego uniwersum, to nie stoi to wam na przeszkodzie. Może to być świetna indywidualna lektura. Posiada ona także genialnie wykreowany świat i realistycznie ukazane postaci (niestety, nie wszystko mi się podobało, ale to już kwestia gustu).

Ocena:
Fabuła: 10/10
Bohaterowie: 10/10
Postaci poboczne: 8/10
Klimat: 10/10!!!
Średnia: 9,5


Recenzja dostępna również na:

środa, 30 marca 2016

Powroty i upadki

Witam na moim nowym blogu, starego coś wżarło i niestety nie mogę odzyskać dawnych recenzji. 
Trochę mi szkoda ale zmieniłam platformę i może ta mnie nie zawiedzie. 
Tak więc oficjalnie witam na moim nowym blogu.